środa, 7 października 2015

Prezentacja łupów z Malty! Coś dla żołądka i urody.

Właśnie wróciłam z zajęć... Pomimo dość wczesnej pory padam na twarz. Wykańcza mnie codzienne wstawanie o 6, a do tego jeszcze ta brzydka pogoda... U Was też jest tak depresyjnie szaro-buro i ponuro? 

Moje łupy kosmetyczne są dość skromne. Doskonale widziałyście, że nie ma tam zbyt wielu ziół czy roślin, jakie można by wykorzystać w kosmetyce. Brakuje też sklepów jak Rossmann, Natura czy S-P. Jeśli już się przypadkiem natknięcie na małą drogeryjkę, to świeci ona pustkami. Żadnych nowinek. Są tylko produkty międzynarodowych koncernów. 

Postawiłam dlatego na różnorodność, jeśli chodzi o pamiątki.

Tak jak w Polsce np. Winobranie w Zielonej Górze, tak w każdym maltańskim miasteczku obywają się festiwale jednego składnika. W moim przypadku był to festiwal oliwy. Pełno tam ludzi (miejscowych, turystów brak), muzyki, teatrzyków czy dobrego jedzenia. Spotkać tam można też, jak to się ładnie w Polsce nazywa, wystawców. Innymi słowy przy każdej z uliczek stoi kilkadziesiąt straganów z rękodzielnictwem czy miejscową spożywką. Można zakupić np. karczochy czy oliwę, aczkolwiek w litrowych butelkach, a w bagażu podręcznym litr płynów to maks, dodatkowo musi zostać rozlany do pojemniczków, każdy po 100ml.










Na powyższym zdjęciu widzicie naturalny miód z dodatkiem: pomarańczy, migdałów czy brzoskwiń. Miód to ich specjał, a miód z dodatkami to niebo w gębie.


Jako, że Malta jest wyspą znajdującą się niedaleko Sycylii, pozwoliłam sobie, na zakup naturalnych, 100% ekologicznych i biocertyfikowanych sycylijskich dżemików: malinowy i gruszkowy z cynamonem.






To z czego najbardziej się cieszę możecie podziwiać poniżej:




Są to naturalne kremy z wosku pszczelego, wzbogacone o oleje: warzywne, słonecznikowe, eteryczne oraz witaminę E. Mam nadzieję, że się sprawdzą. :)




Dodatkowo, przy okazji wycieczki na Gozo KLIK, o której pisałam jakiś czas temu, skusiłam się na jeszcze kilka kremów, ale już z napisem "Product of Gozo", co oznacza, że nieznacznie różnią się od tych zakupionych "na lądzie".




Te kremy w swoim składzie mają: wosk pszczeli, oliwę z oliwek, olejek eteryczny oraz olej z witaminą E.


Oprócz tych pokazanych wspaniałości wróciliśmy jeszcze z oryginalnym maltańskim nugatem, włoskimi ciasteczkami-bułeczkami i kilkoma kilogramami na plusie. :)

Jak podobają się Wam "pamiątki"?

12 komentarzy:

  1. Kremy mi się bardzo podobają oraz dżemy! :))
    Pogoda nie zachęca do wychodzenia nigdzie, słonce chowa się za chmurami :(

    OdpowiedzUsuń
  2. mniam, ja na szczęście mam własnej produkcji w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dżemy czy kremy? ;) dżemy domowe też mam, ale nie mogłam przejść obojętnie obok ekologicznych wyrobów miejscowych :)

      Usuń
  3. Wow, super produkty! Ja dzisiaj dzięki Bogu nie mam zajęć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Seems nice :)
    BLOG M&MFASHIONBITES : http://mmfashionbites.blogspot.gr/
    Maria V.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju, ile cudowności! :) Uwielbiam miód, chociaż dżemy też chętnie bym przygarnęła ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Własnie takie "pamiątki" lubię najbardziej! Nie jakieś bibeloty, tylko albo jakieś przyprawy, przysmaki, dobre wino, kosmetyki typowe dla danego kraju. Rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale czad. Gruszki z cynamonem? Genialne!

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi niezmiernie miło, jeśli zostawisz komentarz, w którym znajdzie się łechcące moją próżność pochlebstwo ( ;D ) lub konstruktywna krytyka, z której można wynieść naukę. Liczę również na podzielenie się Waszymi doświadczeniami z opisywanymi kosmetykami. ;)

pozdrawiam, dziewczynka, która nie używa zapałek. ;)